Dlaczego wyzwania szpagatowe to zło ? Jeśli mnie znacie to wiecie, że wyzwania typu „szpagat w miesiąc”, „wyzwanie szpagatowe” itp podnoszą mi ciśnienie. Dlaczego? 

❌nie można nikomu zagwarantować, że zrobi szpagat w miesiąc, bo każdy z nas ma inne ciało, inne predyspozycje, inna podatność na trening i z innego poziomu startuje 
❌”szybkie” metody mogą prowadzić do kontuzji, a przetrenowane mięśnie będą się spinać (odwrotny efekt do zamierzonego) 
❌praca pod presją czasu i wyznaczanie sobie deadline’ow to nie są sprzymierzeńcy stretchingu 
❌rozwija nas powolna i świadoma praca nad ciałem czyli proces, nie efekt. Szpagat jest efektem ubocznym tego procesu. 
❌wyzwanie szpagatowe to koncentracja na konkretnych partiach ciała i brak rozciągania całej reszty, a to prowadzi do dysbalansu w ciele 
❌droga na skróty nie sprawdza się na dłuższą metę. Jeśli chcemy utrzymać duże zakresy, zbudować w nich kontrolę tak aby nowy zakres był dla nas bezpieczny, potrzebna jest systematyczna praca, która nie polega tylko na samym rozciąganiu 
❌rozciągnięcie ciała do szpagatu to jedno. Nauczenie układu nerwowego, że jest się w szpagacie i że to jest dla nas Ok- to drugie.

⛔️ szczególnie odradzam robienie szpagatu do zdjęcia. Czyli „ogólnie nie robię ale do zdjęcia usiądę” – ile osób się w ten sposób uszkodziło… 

Także…. nie tak szybko z tym szpagatem!